Harat wydostaje sie z glebi jamy na powierzchnie ziemi. Harat mowi: gowno tam widac Gryffith mowi do Loco: slonko swieci Harat rechocze rubasznie. Aenya spoglada oceniajaco na szykowny kuni plaszcz. Loco mowi zywo: Mnie sie wlasnie wyczerpala lampa. Harat daje wysoka biala swiece Loco. Loco mowi zywo: Aenya ma plaszcz z kuni! Aenya mowi do Harata: Co ty tam jeszcze dzwigasz? Aenya otula sie szykownym kunim plaszczem. Mowisz: kun jaki jest kazdy widzi Loco kiwa glowa wdziecznie. Loco mowi zywo: Prezent! > Aenya spoglada na siebie oceniajaco. Harat chowa rozlozone tileanskie sprezynowe stiletto do nabijanej skorzanej pochwy mahakamskiej. Aenya mowi: Nie za szykowne to dla mnie? Harat patrzy na Aenye spod oka, bacznie sledzac jej ruchy. Loco krzyczy: Ihhaaaaa! Parskasz kpiaco. > Loco mowi szybko: Patataj patataj! Harat mowi: iiiichuuuu Harat pokazuje jezyk. Harat pograza sie w zamysleniu. Aenya zadziera glowe, patrzac w niebo by ocenic pore dnia. Loco namysla sie nad czyms dlubiac noga w ziemi.... Dwa dziecioly, pelne zapalczywosci, draza drzewo z zajadlym stukotem. Redaan mowi: O dziecioly Harat mruga kilkakrotnie oczami wyrwany z chwilowego zamyslenia. Loco mowi zywo: Same. Redaan rechocze dziwacznie. Aenya mowi: Stukaja se. Redaan zadziera glowe, patrzac w niebo by ocenic pore dnia. Redaan mowi: Sie? Mowisz: stukaja drzewo Loco mowi zywo: Kunie. Harat mowi: no fajnie im Mowisz: twarde musza byc Redaan mowi: Tez bym tak chcial Gryffith wyglada jakby chcial cos powiedziec, ale w ostatniej chwili sie rozmyslil. Loco usmiecha sie szeroko. Mowisz: no nie wiem .. w drzewo bym nie chcial Aenya mowi do Redaana: Mietki jestes? Redaan mowi: Se byc i satukac Harat mowi: dziecioly z reguly sa twardkie nie mietkie Loco mowi zywo: A w dziuple? Redaan mowi: Stukac i stukac Loco mowi zywo: Stukal Pan kiedys w taka pogode? Panie kolego? Wiatr bawi sie zeschlymi liscmi, unoszac je w gore w spiralnym wirze. Harat mowi: prosze pana? Redaan mowi: Szkoda ze gnoma nie ma zadnego Gryffith mowi do Redaana: Jestesmy w lesie wybierz se drzewko i stuknij Redaan mowi: W sam raz dla nich takie teksty Harat mowi: dziuple na odpowiedniej wysokosci co bys sie nie musial spinac Harat rechocze cicho. Harat zadziera glowe, patrzac w niebo by ocenic pore dnia. Aenya usmiecha sie szeroko. Redaan namysla sie nad drzewem po czym z rozbiegu stuka w drzewo. Harat mowi: uo kozak z rozbiegu Mowisz: ciekawe czym on w to drzewo ... Drapiesz sie po lekkim zaroscie okalajacym twa twarz. Gryffith mowi: Ja nie chce wiedziec Harat mowi: no wiesz widac gacie mial na zyci Aenya mowi: Ja tez nie chce. Dwa dziecioly, pelne zapalczywosci, draza drzewo z zajadlym stukotem. Harat mowi: wiec pewno gllowa albo bronia Mowisz: glowa ... Kiwasz glowa spokojnie. Aenya mowi: Dolna? Redaan namysla sie nad ptakiem po czym lapie dzieciola i dmucha mu w dziob. Harat wyglada jakby chcial cos powiedziec, ale w ostatniej chwili sie rozmyslil. Gryffith zeskakuje do pobliskiej jamy, niknac calkowicie w jej wnetrzu. Mowisz: przewrocilem sie ... dzieciola Harat mowi: dmuchac dzieciola no nie Harat mowi: i to jeszcze od strony dzioba Pochylasz sie nad jama i wskakujesz w jej otchlan. A potem jest chlod, ciemnosc i upadek na wilgotna kupe lisci.